prawdziwy, oryginalny polski domowy rosół, jak zrobić rosół, domowy rosół z makaronem, restauracje cracow thebest.travel

prawdziwy, oryginalny polski domowy Rosół, jak zrobić Rosół, domowy Rosół z makaronem, restauracje cracow thebest.travel

Najważniejsze zasady gotowania rosołu

Gotowanie rosołu to wyzwanie. Poznaj najważniejsze zasady, dzięki którym Twój Rosół będzie coraz lepszy.

#1

Gotowanie mięsa w zimnej wodzie

Dlaczego wywary na mięsie zawsze gotujemy od zimnej wody? Dzięki temu więcej składników smakowych przejdzie do rosołu i będzie on bardziej esencjonalny i aromatyczny. Kiedy gotujemy mięso w zimnej wodzie – odda cały smak wodzie w której będzie się gotował, w ten sposób osiągniemy znakomity esencjonalny wywar.

 

#2

Gotowanie mięsa w gorącej wodzie

Kiedy mięso wrzucimy do gorącej wody, zachowa soczystość i smak, a także świetnie sprawdzi się jako drugie danie. Pamiętaj aby zawsze myć mięso w ciepłej wodzie, dzięki temu pozbędziesz się tłustej i nieświeżej powierzchni.

 

#3

Kiedy solimy Rosół?

Solimy Rosół zawsze pod koniec gotowania. Dzięki temu Rosół będzie smaczniejszy i bardziej esencjonalny. Woda bez soli, będzie miała szansę wydobyć co najlepsze, solimy zdecydowanie po wrzuceniu warzyw.

 

#4

Warzywa

Warzywa dodajemy później i gotujemy krócej, aby nie utracić właściwości odżywczych. Marchew dodaje słodyczy, i koloru, pietruszka goryczki, por i cebula dodaje ostrości, przypieczona cebula nada goryczkę i piękny zapach, seler i goździki nadadzą smak korzenny.

 

#5

Rosół gotujemy na małym, bardzo małym ogniu

Podstawowa zasada pozwalająca uzyskać piękny, klarowny Rosół. Powolne gotowanie rosołu poczynając od zimnej wody pozwala pozwala wydobyć jego pełen smak. Pamiętaj że Rosół to wywar, i jego optymalny czas to około 3 godzin.

 

#6

Szumowanie rosołu

Mięso zawiera białko, białka to bardzo różnorodna grupa związków, część z nich rozpuszcza się w wodzie, część nie.
Podczas gotowania rosołu, białka rozpuszczalne w wodzie przechodzą do roztworu, następnie zostają ścięte w wyższej temperaturze w postaci nieciekawej mazi. Jeśli mięso zalane było zimną wodą i powoli doprowadzone do wrzenia białka te wydzielają się wolniej i w większych skupieniach. Unoszą się one w całym roztworze. Jednocześnie uwalnia się tłuszcz, który podpływa do góry, po drodze zbierając te białka, otaczając je tłuszczowym płaszczem. Na powierzchni widzimy wtedy szarą pianę – szumowiny.
Warto nadmienić, że zalewając mięso wrzątkiem i gotując je, powodujemy, że białka gwałtowniej przechodzą do wody, tworząc małe skupiska, tak małe, że unoszący się do góry tłuszcz nie jest w stanie ich zebrać. Zostają one więc w roztworze, tworząc mętną zawiesinę i w rezultacie otrzymamy mętny Rosół.

Zostaw komentarz 😉

33 Comments

  1. Łukasz pisze:

    0

    0

    Ja gotuję rosół kilka dni. Dzisiaj skończyłem gotować rosół który zacząłem w sobotę (jest środa). Osobno nastawiam mięso (kilka rodzajów), a osobno warzywa (później). Warzyw nie należy wrzucać i gotować we wrzątku ale w zimnej wodzie, jednakże później aniżeli mięso. Taki sposób pozwala wydobyć pełnię zarówno z mięsa jak i z warzyw i dopiero później połączyć oba wywary i gotować połączone. Naturalnie cebula przypalana, może być też jedna nieobrana. Zioła, przyprawy. Zero chemii. Rosół wychodzi aksamitny, bursztynowy w kolorze, niezwykle aromatyczny i ZDROWY. Znajomi najpierw śmiali się, a teraz proszą o słoik rosołu kiedy znowu będę gotował. Gotuję go w największym garnku jaki mam w domu, a później, jeszcze gorący, do słoików i może być kilka dni w lodówce, codziennie można wypić kubek takiego bulionu. Polecam.

  2. APASJONATA pisze:

    0

    0

    JA DODAJE JESZCZE JABLKO POMIDOR CZOSNEK DO ROSOLU

  3. zaziębiona babcia pisze:

    0

    0

    Ja przeciwnie, nie używam kury a porcję rosołową z indyka – z resztą się zgadzam. Rosołek( bulion) popijam w czasie zaziębienia 3x na dobę lub częściej, dlatego traktuję go za część kuracji i nigdy nie zjadam na obiad. Pozdrawiam .

  4. Marcin pisze:

    0

    0

    Ile gospodyń – tyle rosołów! I dobrze! Tak być powinno, bo każdy ma inny smak! Nie ma jednego „dobrego” przepisu. Ja np. nie gotuję wywaru na indyku, używam tylko kury – jak mam – lub kurczaczych skrzydełek i podudzi + wołowinę – najlepiej z tłuszczem (pręga, łata, szponder). Próbowałem solić pod sam koniec, próbowałem w 2/3 gotowania – no mi nie smakuje. 😀 Ja muszę mieć posolone na zimno. Co więcej, warzywa dodaję od razu (korzenie) i oczywiście opaloną cebulę też. Sporo listka laurowego i pieprzu, a ziela angielskiego tyle ziaren ilo litrowy garnek używam (np. 5 litrów – 5 ziaren). Czas gotowania – minimum 4 godziny od momentu wrzenia. Następnie studzę około 12 godzin w temperaturze pokojowej. Potem przecedzam wywar przez sito- tylko on się nadaje, bo wszystkie inne składniki oddały smak i są albo rozgotowane, albo zdrewniałe (jak mięso). Przecedzam ponownie tym razem przez gazę. Wstawiam na kolejne 12 (minimum) godzin do lodówki, żeby na wierzchu utworzyła się tłuszczowa skorupa, którą zbieram i wyrzucam… Dopiero wtedy zagotowuję rosół, dodaję natkę pietruszki, makaron jajeczny (kupny lub domowy jak mam czas zrobić) i podaję. Smacznego! 😀

  5. bozenaK pisze:

    0

    0

    Swój rosól soliłam od razu, nie sądzilam, że to podstawowy błąd! Teraz to zmięnię. A do tego kurczaka od dobrowolskich będę gotować w zimnej wodzie, żebyby rosół był bardziej aromatyczny. 🙂

    • bea pisze:

      0

      0

      Mój rosół gotuję pół dnia z kawałków mięs mieszanych tj. drób (indyk, kurczak lub kurki kawałek) i wołowina (szponder, pręga), ale jeszcze do rosołu oprócz pieprzu, soli, czosnku i warzyw dodaję liście laurowe, ziele angielskie, odrobinę kminku mielonego, parę goździków i imbir. Rosół wychodzi wyśmienity 🙂

    • HCmama pisze:

      0

      0

      Witam,
      Mam pytanie a propos warzyw w rosole. Dodaję je po ok. 1h od czasu wstawienia mięsa. I potem razem z mięsem gotują, a raczej pyrkolą przez kolejne 2h, czyli w sumie ok 3h. Solę zawsze pod koniec gotowania. Warzywa kroję na mniej więcej takie same kawałki, a one i tak są twarde. Ostatnio pokroiłam marchew w talarki i dzięki temu była już tylko półtwarda. Dlaczego po tak długim czasie warzywa nie są miękkie? Czy powinnam je opalać? A raczej podsmażać (mam kuchenkę indukcyjną)?

      • Gosia pisze:

        0

        0

        Ja osobiście warzywa zawsze dodaje po zagotowaniu się wody z mięsem wcześniej je wrzucam do piekarnika na wysoką temperaturę żeby odrobinę się zarumienily wtedy rosół ma lepszy smak i aromat o kolorze nie wspomnę 🙂 i wydaje mi się ze lepiej wrzucić je od razu i wyciągnąć w czasie gotowania niż w połowie do końca. Wtedy powinno być ok ja gotuje od początku do końca wszystko.

    • Wandasophia pisze:

      0

      0

      A co z tymi szumowinami? Nie doczytałam. Ja nie zdejmuję, ale rosół lubię podany po przecedzeniu. Co nauka mówi w tej kwestii (zdejmować szumowiny czy nie). A hak Wy robicie?

  6. Jarek pisze:

    0

    0

    Lubię rosołek. Często próbuje go zrobić w najlepszym wydaniu.
    Oto mój sposób.
    Pierwszy dzień (sobota wieczorem 🙂 )
    Mięso-kura,kaczka,wołowina z kością.
    Po wybraniu szumowin dodaję ćwiartkę małej kapusty, 0k. 12 ziaren pieprzu, 2 opalone cebule ,por,pietruszka korzeń i zielona,seler( w sezonie lubczyk) 3 ząbki czosnku z własnej działki.( sklepowy odradzam tylko popsuje smak)
    Po 1,5 godziny wystawiam na balkon lub do chłodnego miejsca.
    2 Dzień (niedziela)
    Wstawiam na ogień i pyrkanie.Po 30 minutach wrzucam ładnie pociętą w wąskie kawałki marchew,czekam aż zmięknie i koniec.
    (Solę na koniec po delikatnym odłowieniu cebuli i pora i kapusty)
    Trochę zielonego na makaron ewentualnie pieprzu (zmielonego ręcznie) i zapominam o wszelkich dietach i płaskim brzuchu 🙂
    .
    Jeśli ktoś ma pomysł na podrasowanie mojego rosołu proszę o podpowiedz w komentarzach lub na fejsie. Jarek Jarecki (Mrągowo)

  7. smoki pisze:

    0

    0

    Właśnie zabieram się za gotowanie takiego rosołku 😛 Pozdrawiam 😉

  8. ania pisze:

    0

    0

    Nigdy nie przyszło by mi do głowy dodać do rosołu liścia laurowego czy ziela angielskiego, dzisiaj próbuję po raz pierwszy. Ciekawe, czy mąż poczuje różnicę. 😉 Dzięki za ten wpis. 🙂

    • Kasia pisze:

      0

      0

      Liść i ziele to dla mnie podstawa do każdej zupy, wszelkie kostki rosołowe czy sztuczne płyny z e składnikami są wtedy niepotrzebne! 💖

      • Migotka pisze:

        0

        0

        Nie prawda!!! Rosół to jedyne Danie (zupa), do której nie podaje się ziela i liścia 😉😀

  9. jolla pisze:

    0

    0

    Cebulę obieramy i opalamy na ogniu. Oto cały sekret cebuli.

    • McGregor pisze:

      0

      0

      A co zrobic jak juz jest po gotowaniu i jest mętny ? Dac zirmniaka i zagotować ?

  10. bydgoszcz pisze:

    0

    0

    najlepsza jest kobieta rozebrana „do rosołu” – palce lizać. A po wszystkim siadamy razem do zupy. Miłego dnia!

  11. gospodyni pisze:

    0

    0

    Jestem już babcia, ale moja babcia preferowała rosół z kilku gatunków mięsa wołowego a szczególnie musiała być łydka wołowa ze szpikiem i kawałek mostka wołowego , szyja i skrzydło z indyka/ bo to mięso ciemne i jasne/.
    Wtedy był to rosół. I koniecznie cebula przypalona na ogniu bo to ona nadaje cały aromat. No i sól gruba bo tylko ona ma smak. Warzywa dodaje sie później, bo rosół gotuje się od 6-8 godzin, mięso musi odchodzić od kości, bo wtedy rosół to rosół.

    • wini pisze:

      0

      0

      soli nie dodaje się bo ma smak, ona ma ten smak wydobyć 😀

      • Oczko pisze:

        0

        0

        Bez sensu, rosół soli się dla smaku.. owszem ale soli się gotowy wywar, bo bez soli źle smakuje, ba, w ogóle nie smakuje.. ale gdyby sól wydobywała smak to by się ją sypało już na początku a nie pod koniec.. a czemu ? bo pod koniec smak mięsa jest już w wywarze i właściwości soli (blokuje smak) już na tym etapie nie zaszkodzą… sól dobra od początku gotowania jest wtedy gdy np gotujemy coś i nie chcemy by smak został w wodzie, którą musimy wylać a od wydobywania smaku są zioła, które dodajemy. … bynajmniej po mojemu Pozdrawiam

    • Pietros pisze:

      0

      0

      Miło jest czytać tak unikalne ale perfekcyjne zestawienie składników. Moja prababcia i babcia zawsze tak gotowały rosół. Mistrzostwo !!!! Pozdrawiam

      • wesoły romek pisze:

        0

        0

        „Bynajmniej”? Sprawdź no sobie w słowniku, co znaczy „bynajmniej” dzbanku. Zapewne miałeś na myśli „przynajmniej”, a to są zupełnie różne znaczenia. „Bynajmniej” oznacza po prostu „nie”. Użycie w zdaniu słowa „bynajmniej” musi być w połaczeniu z „nie”.

    • Pietros pisze:

      0

      0

      Do Gospodyni 🙂
      Miło jest czytać tak unikalne ale perfekcyjne zestawienie składników. Moja prababcia i babcia zawsze tak gotowały rosół. Mistrzostwo !!!! Pozdrawiam

      • xxx pisze:

        0

        0

        przynajmniej bynajmniej się czepiasz , można i tak odreagowywać, ale po co….??

  12. wacek pisze:

    0

    0

    Rosół był daniem niedzielnym. Długo gotowanym na kuchni opalanej drewnem. Wczesnym rankiem nastawiano gar z rosołem na kuchni, pod przykryciem, nie dopuszczając do zbyt intensywnego gotowania. Ma jedynie ”mrugać,, i tak do południa, kiedy to wracało się z kościoła po mszy na obiad. Do tego obowiązkowo makarona własnej roboty, którego nie zastąpi żaden kupny makaron.
    Warunki miejskie nie zapewnią smaku prawdziwego babcinego rosołu, którego zasmakować można tylko na wsi. Pola, łąki, las, przestrzeń i to powietrze… To najwspanialsze przyprawy do naszego rosołu.

  13. marciniak pisze:

    0

    0

    Mięso z rosołu jest bardzo smaczne jeśli nie doda się mięsa wołowego, bo to ono psuje smak. Zamiast tego, daję całego kurczaka i mięso i rosół są wtedy przepyszne. Ale co ja tam się znam – jestem tylko mężczyzną Pozdrawiam biedne kobietki, którym się wydaje (niestety) że potrafią gotować.

    • Artur pisze:

      0

      0

      Rosołu zdaje się nie gotuje na kurczaku tylko kurce Panie Mężczyzno. A takie mięsko to i tak średnie jest, na pasztecik się nadaje raczej😉

      • jofer pisze:

        0

        0

        do rosołu trzeba dac kawałek wolowiny,jezeli jej nie dasz to rosół bedzie nijaki w smaku

    • Aga pisze:

      0

      0

      Krowa, ktora dużo ryczy mało mleka daje.🙄

  14. ania pisze:

    0

    0

    co jakiś czas mama podawała rosół z ziemniakami i ja dzisiaj mam zamiar tez konsumować go w takiej postaci bo choć dla osob które nigdy tego nie próbowały moze wydać się dziwne to dla mnie jest to niebo w gębie i polecam przynajmniej skosztować